W jednym z udzielonych niedawno wywiadów James Cameron zdradza, że choć Worthington był od początku jego faworytem do roli Jake'a, to i tak postanowił wypełnić polecenie producentów.
Amerykański reżyser starał się zaangażować znacznie bardziej rozpoznawalnego aktora.
Dla szefów wytwórni bardziej znane nazwiska byłyby większym gwarantem pokrycia chociaż części olbrzymich kosztów produkcji, w razie niepowodzenia Avatara.
Gwiazdy byłyby lepsze?
Sam Worthington w momencie castingów do Avatara, był mało znanym aktorem telewizyjnym.
"Los Angeles Times" donosi, że wielkie gwiazdy kina, nie były jednak na pierwszym miejscu listy, gdyż to Worthington był faworytem. Jednak szefowie studia postawili własne warunki.
Jak zdradza sam James Cameron, rolę Jake'a Sully'ego zaproponowano takim gwiazdom jak Matt Damon, czy Jake Gyllenhaal.

Obaj panowie jednak odmówili. Dlaczego?
Tak do końca nie wiadomo dlaczego dwóch wielkich aktorów odmówiło zagrania w "Avatarze", ale Cameron ma pewną teorię.
Uważa, że Matt i Jake wyczuli brak poparcia ze strony reżysera, bezpiecznie więc wycofali się z nieswojego terytorium.
"Nie sądzę żeby mieli problem z animacją komputerowa, ale prawda jest taka, że żadnego z nich specjalnie nie namawiałem na udział w moim filmie. Moje serce było z Samem, więc być może wyczuli także, że nie jestem w ich ewentualny udział w 100% zaangażowany."
Jeżeli chodzi o Sama Worthingtona, to według fanów on i tylko on jest niekwestionowanym Jakem Sully. Najlepszym jakiego kiedykolwiek mógł stworzyć James Cameron.

źródło: film.wp.pl






Wszystkie prawa autorskie Avatar należą do 20th Century Fox