Wainfleet
#1
Napisano 04 marzec 2010 - 09:52

Fìkifkey alor yawne lu oeru
#2
Napisano 04 marzec 2010 - 23:35
Tak naprawdę jednak nie było nam dane oglądać go aż nadtą ilość razy. Mimo to fakt z jak zimną krwią on oraz inni z szeregów marines "wybijają" (sory za słowo) podczas wojny innych Na'vi naprawdę mogło zaboleć. Muszę przyznać, że ulżyło mi trochę w jak efektowny sposób rozprawili się z nimi zwierzęta lasu. O tak motyw miażdżenia mecha przez Tytanodera przywołuje swoiste: A dobrze ci tak!
#3
Napisano 05 marzec 2010 - 10:08
Może zobaczymy więcej okrucieństwa i bestialstwa w wykonaniu tego 'dogs of war' w rozszerzonej wersji, chodzi o dalszą część śmierci Tsu'teya.
#4
Napisano 05 marzec 2010 - 10:36
Użytkownik Jakesully dnia 05 marca 2010 - 10:08 napisał
To Wainfleet przyczynił się bezpośrednio do śmierci Tsu'Tey'a!?

Fìkifkey alor yawne lu oeru
#7
Napisano 06 marzec 2010 - 11:54

"When I was 5 years old, my mother always told me that happiness was the key to life. When I went to school, they asked me what I wanted to be when I grew up. I wrote down 'happy'. They told me I didn't understand the assignment, and I told them they didn't understand life." John Lennon
#10
Napisano 06 marzec 2010 - 16:32
kubos dzięki, ale nie wiesz gdzie można znaleźć taki scenariusz po Polsku?

"When I was 5 years old, my mother always told me that happiness was the key to life. When I went to school, they asked me what I wanted to be when I grew up. I wrote down 'happy'. They told me I didn't understand the assignment, and I told them they didn't understand life." John Lennon
#11
Napisano 06 marzec 2010 - 16:37
Użytkownik Toruk Macto dnia 06 marca 2010 - 16:32 napisał
Wiemy to ze scenariusza Avatara.
#13
Napisano 15 marzec 2010 - 10:41
#14
Napisano 15 marzec 2010 - 15:00
Iknimaya napisał:
A mnie to wcale nie dziwi, to był dobry ruch Camerona. Dzięki temu może narobić fanom apetyt na sequela, a w niektórych przypadkach nawet zykać nowych, wynikiem czego jest oczywiście większy zysk dla JC.
Kończymy offtopa :>
#15
Napisano 15 marzec 2010 - 16:20
Dobrze że sobie przypomniałeś o temacie rozmowy, bo warn czeka na nowego właściciela... -dop. kubos

"- Hmm... Ale teraz... Ludzi jest przecież dużo więcej niż... Niż was.
- Bo mnożycie się jak króliki- zgrzytnął zębami krasnolud.- Nic, tylko byście chędożyli, w kółko, bez wyboru, z kim popadło i gdzie popadło. (...) To i masz szczerą prawdę i wierną historię świata, którym włada ten, kto sprawniej rozłupuje innym czaszki i w szybszym tempie nadmuchuje baby. (...)
- Yarpen- rzekł zimno Geralt, podjeżdżając do nich na Płotce- Powściągnij się nieco, jeśli łaska, w doborze słów.
A. Sapkowski
#16
Napisano 23 marzec 2010 - 12:57
"Bufet na kółkach" na widok Jake'a
Jak już wielu forumowiczów wcześniej napisało... Bez emocji zabijał Na'Vi.
Ogólnie nic ważnego nie wniósł do filmu jednak... Może to dobrze, że był taki ktoś.
#17
Napisano 23 marzec 2010 - 13:32
Użytkownik Ku dnia 23 marca 2010 - 12:57 napisał
Mi tam go nie żal ani trochę, IMO okrucieństwem nie ustępuje Quaritchowi ani trochę.
Użytkownik Ku dnia 23 marca 2010 - 12:57 napisał
To akurat tekst Fike'a, w dodatku jedyny na cały film.
Użytkownik Ku dnia 23 marca 2010 - 12:57 napisał
A zabicie Seze i oszpecenie Tsu'Tey'a ?

Fìkifkey alor yawne lu oeru
#19
Napisano 23 wrzesień 2010 - 21:00
Nie żebym usprawiedliwiał jego poczynania ale widok zapewne zmasakrowanych zwłok jego kolegów mógł na niego i jego towarzyszy podziałać dosyć zniechęcająco w stosunku do tubylców. Mogło to wywoływać chęć zemsty u nich, jakby nie było nie mogących za bardzo pojąć znaczenia jakie dla Na'vi miały wszystkie te zniszczone "święte paprotki". Poza tym ciekawe że dr. Augustine tolerowaa wcześniej jego obecność w zespole wspomagającym działalność programu AVTR. Tu się akurat pojawia raczej kwetsia czy należał do częśći najemników przydzielanych do ochrony projektu, czy też był stałym członkiem załogi "Samsona" Trudy, też jakby nie było przydzielonego do pomocy naukowcom. Wydaje się żem Augustine nie dołączałaby do pomocy zespołowi takich "prostaków". Może to właśnie te wydarzenia zmieniły gościa, ujawnaiając taką naturę w polu.
Ale nawet znając teraz znając te fakty odbiór postaci jakoś szczególnie się nie polepsza. Już wcześniej widzimy go jako postać nieco wredną z uwagami typu "bufet na kółkach" i td. A i jeszcze scena zniszczenia drzewa Omaticaya. Kiedy wojskowi w bazie, lotnicy z maszyny Quatricha i td. patrzą niemal w szoku na dokonane przez siebie "dzieło" ten jeszcze się raduje jak walnięty "załatwmy ich" i td.
Jak dla niego szybka śmierć w trakcie bitwy była aż nadto łaskawa pamiętając jego wcześniejszą postawę. I w przeciwieństwie do Quatricha nie pojawia się raczej nawet najmniejsza nutka smutku po śmierci
www.rhein.com.pl
#20
Napisano 24 wrzesień 2010 - 08:16




Wszystkie prawa autorskie Avatar należą do 20th Century Fox