
Brytyjski serwis "Telegraph" donosi o bardzo niepokojącym zjawisku, jakie można zaobserwować w ostatnim czasie na blogach, mikroblogach i forach dyskusyjnych fanów "Avatara": nieumiejętności poradzenia sobie z rzeczywistością, która jest daleka od niezwykłości fikcyjnej Pandory. Z tęsknoty za światem, w którym żyją Na’vi, fani "Avatara" popadają w depresję, a niektórzy wręcz rozważają popełnienie samobójstwa.
Na zagranicznym forum dyskusyjnym Avatara wątek "Sposoby na radzenie sobie z depresją wywołaną tym, że marzenie o Pandorze jest nieosiągalne" ma ponad 1000 postów.
"Kiedy obudziłem się rano po tym, jak po raz pierwszy obejrzałem "Avatara", świat wydawał się szary. Zupełnie, jakby całe moje życie, wszystko, co zrobiłem i na co pracowałem, straciło znaczenie… Wydaje się po prostu tak bezsensowne. Wciąż naprawdę nie widzę sensu, by robić to wszystko dalej. Żyję w umierającym świecie - napisał w podobnym do "Avatar Forums" serwisie Ivar Hill, 17-latek ze Szwecji."
W innym miejscu internauta o nicku Mike z przerażającą szczerością wyznał:
"od kiedy zobaczyłem "Avatar" mam depresję. Po tym, jak patrzyłem na cudowny świat Pandory i wszystkich Na’vi, zapragnąłem stać się jednym z nich. Nie mogę przestać myśleć o tych wszystkich rzeczach, które widziałem na filmie, o łzach i dreszczach, jakich doświadczyłem, oglądając. Rozważałem nawet samobójstwo, myśląc, że jeśli to zrobię, odrodzę się w świecie podobnym do Pandory a wszystko będzie takie jak w "Avatarze"."

Stacy Kaiser, wypowiadająca się dla "Telegraph" psycholog powiedziała, że obsesja wywołana filmem jest maską, pod którą kryją się poważne problemy emocjonalne fanów "Avatara".
"To samotni ludzie, w życiu wielu z nich naprawdę mało się dzieje - powiedziała Kaiser. - Film jakby otworzył tym ludziom portal, przez który mogą wyrazić swoją depresję."
Żródło: gadu-gadu.pl


Wszystkie prawa autorskie Avatar należą do 20th Century Fox