Na urodzinach u starszej kuzynki, jedna z krewnych powiedziała mojej siostrze i mi, że pokarze nam ciekawą rzecz, więc poszliśmy. Tą rzeczą okazał się właśnie obrzęd, taki trochę czary-mary ale z elementami religijnymi (modlitwa). Były rekwizyty: świecznik z trzema świeczkami, trzy łyżki stołowe i trzy kawałki... papieru toaletowego. Świeczki oczywiście zapalone. Polegało to na tym, że papier składaliśmy na pół i do środka jedna łyżka, resztę papieru zawijało się wokół łyżki. Sztućce obok siebie na stół, prawa dłoń na łyżki, zamykamy oczy, skupiamy się tylko na tym, żeby wyszło i odmawiamy jakieś tam określone modlitwy (nie pamiętam właśnie jakie ale to i dobrze). Po skończeniu odwijało się łyżki i tu właśnie szok! Prawdziwa magia i to samem można ją zrobić. Trochę ciężko będzie mi wytłumaczyć jak to wyglądało. Chodzi o łyżki. Podkreśliłem, że wkładamy je do środka zgiętego na pół papieru i resztę owijamy. Przy rozwijaniu jedna łyżka (obojętnie kto to robił, ja, siostra czy kuzynka) była tylko zawinięta w papier, nie była w środku, w tym zagięciu na pół, a na papierze obok tej łyżki była wyraźnie widoczna linia tak jakby ktoś zagiął ten papier i jeszcze paznokciem przejechał z 5 razy (jeżeli opis jest nie zrozumiały lub nie potraficie sobie tego wyobrazić jak to wygląda to piszcie, postaram się zrobić rysunki).
Tak, byłem wtedy mały i głupi, ale wiem co widziałem. Robiłem to dwa razy, sam zawijałem łyżki i sam je odwijałem, cały czas tylko moja dłoń na nich spoczywała, a jednak jakoś ta jedna łyżka "wychodziła" z tego papieru. Nie zawsze to wychodziło. Np. gdy było się słabo skupionym czy coś to lipa. Myślę, że i tak słabo było z nami, bo nigdy dwie łyżki tak się nie zrobiły, a gdyby wyszły wszystkie trzy to chyba bym uciekł do wariatkowa.
Jeżeli ktoś wie co jest grane z tym lub też to robił i mu wyszło to niech pisze, poczuję się lepiej bo ja nie wiem co o tym myśleć





Wszystkie prawa autorskie Avatar należą do 20th Century Fox